Na jutro strategia bez zmian, model krótkoterminowy na wyjściu nadal (1)

Wsparcie około 2490 pkt, mocne wsparcie 2480 pkt, gdzieś tu złożę zlecenia kupna. Opór okolice 2515, mocniejszy opór 2530 pkt. Zlecenie zabezpieczające sprzedaży STOP LIMIT na poziomie 2469 pkt.

 

Jeżeli kontrakt spadnie do poziomu około 2490-2480 i zrealizuje się moje zlecenie kupna będę żył nadzieją, że z tego poziomu będzie niezłe odreagowanie w górę. Wsparcia są jednak również od tego, aby je przełamywać! Może stara dobra GPW da zarobić na chleb? Może z torbami puści?

 

Załączam jak zawsze rys graficzny, jak na dłoni widać wsparcia i opory!

 

Jutro zamieszczę predykcję dla modelu +30, (łącznie z danymi po sesji 01-02-2013). Sam jestem ciekawy jak to będzie wyglądało.

 

Zainteresowanym życzę zdrowia!

Zrobiłem krok do tyłu, na jutro model wskazuje na wyjściu nadal (1)

Dzisiaj należało mieć zlecenie kupna na poziomie wsparcia 2505. W tej sytuacji byłbym poza rynkiem, (tak nisko kontrakt nie spadł ). Miałem jednak zlecenie kupna na 2515 i straciłem 9 pkt. * 10zł. = 90 zł. Zamknięcie kontraktu na poziomie 2506 pkt.

 

Dzisiaj zadziałał opór 2542 pkt. dla FW20H13. To jest poziom (okolice) zniesienia fibonacciego, ważne wskazanie, poziom, (przerywana krecha pozioma).

 

Myślę że chcąc być konsekwentnym jutro spekuluję na wzrost kontraktu FW20H13. Poziom wsparcia, tu gdzie złożę zlecenie kupna to okolice 2502-2485 pkt. Opór na moje piękne wyczesane oko 2522-2538 pkt. Nie ma bata, bez STOP-u na rynu nie widzę tej zabawy! Kogo na ile stać, ja (+ -) 15-30 pkt. poniżej wsparć.

 

W nieco dłuższej perspektywie model +30 wskazuje średnioterminowo spadki , model +1 wzrost. Może to odreagowanie nastąpi?, a może wsparcia nie wytrzymają?, a może wyjadę na urlop? a może rzucę palenie?

Zyczę sobie zarobku, bo taki jest cel!

Rozprawa Doktorska – Neuronowe modele decyzyjne w inwestowaniu w instrumenty pochodne na indeks WIG20 Giełdy Papierów Wartościowych


http://winntbg.bg.agh.edu.pl/rozprawy2/10468/full10468.pdf

Sieci Neuronowe na giełdzie

Począwszy od lat 90-tych skuteczne inwestowanie wymaga integracji analizy międzyrynkowej z tradycyjną analizą techniczną. Analiza pojedynczych rynków musi dziś ustąpić miejsca szerszej perspektywie analitycznej uwzględniającej nieliniowe zależności między różnymi rynkami finansowymi. Po raz pierwszy taka perspektywa została opisana w 1991 r i nadano jej nazwę „analizy synergistycznej” . Podejście to pozwala ujmować ilościowo złożone relacje międzyrynkowe , szacować jednoczesne wpływy wielu rynków na dany rynek oraz mierzyć czasowe przesunięcia tych wpływów.

 

Sieci nieuronowe są świetnym narzędziem do analizy synergistycznej. Można dzięki nim łączyć w analizie dane różnego rodzaju i odnajdować ukryte schematy oraz złożone relacje między rynkami ,niedostrzegalne gołym okiem. Sieci neuronowe są realne i działają .

Wykonują wspaniałą pracę , przetwarzając wielką ilość międzyrynkowych danych. Czy jest inny sposób jednoczesnego zbadania danych z pięciu, dziesięciu czy nawet piętnastu rynków w celu wykrycia ich wpływu na jeden konkretny rynek. Poza tym sieci neuronowe umożliwiają prognozowanie finansowe , które dają inwestorowi możliwość antycypowania zdarzeń. Każdy potrafi powiedzieć na podstawie wykresu , co działo się na rynku w przeszłości, ale na giełdzie zarabia się dzięki przewidywaniu tego co się stanie.

Dzięki sieciom neuronowym można prognozować zachowania rynków finansowych tak jak meteorolodzy prognozują jaką drogą będzie przesuwał się huragan. Prognozy nigdy nie są dokładne w 100 % . I nigdy nie będą bo takie możliwości posiada jedynie Pan Bóg. Jednak z punktu widzenia kogoś , kto musi podejmować decyzje w warunkach niepewności , jest to krok we właściwym kierunku. Do tego , by włączyć do własnego planu inwestycyjnego analizę międzyrynkową , nie trzeba zmieniać swojego stylu ani rezygnować ze stosowania na poszczególnych rynkach wskaźników, które przecież działają całkiem nieżle.

Analiza miedzyrynkowa może stanowić poszerzenie tradycyjnych analiz konkretnych rynków. Jeśli chcemy zrozumieć różnicę między analizą jednego rynku a analizą międzyrynkową , zasłońmy jedno oko . Perspektywa widzenia zostaje nagle zawężona i nie jesteśmy już w stanie objać wzrokiem całego otoczenia. To samo jest z analizowaniem pojedynczego rynku. Gdy odsłonisz oko. Perspektywa poszerza się. Oto właśnie chodzi w analizie międzyrynkowej – o poszerzenie pola widzenia.

Nie będę się tu rozpisywał o budowie i strukturze sieci neuronowej bo to nie rozprawa doktorska na ten temat. Zapodam jedynie prosty przykład możliwości sieci w wykorzystaniu praktycznym na naszym rynku, nie jest to co prawda analiza synergistyczna ale obrazuje wycinek możliwości sieci :

Aby sprawdzić skuteczność nieskomplikowanej sieci neuronowej sprawdziłem z jakim prawdopodobieństwem sieci będzie udawało się przewidzieć kierunek ruchu instrumentu w ciągu jednej sesji. Na badany instrument wybrałem indeks WIG20. Dane dostarczane do sieci to m.in cena otwarcia sesji, oraz jej opóźnienia(ceny otwarcia z 3 i 5 ostatnich dni), cena zamknięcia z dnia poprzedniego i również jej trzy opóźnienia oraz kilka podstawowych wskaźników (RSI, MACD, Momentum). Sieć na ich podstawie ma określać czy rozpoczęta sesja dla WIG20 skończy się na plusie czy na minusie.

Sieć została utworzona na danych dziennych z okresu jednego roku.

Stworzona przez program sieć dopasowała się do danych treningowych tak, że trafiała z prognozą w blisko 85% przypadków. Następnie wytrenowana już sieć została użyta do prognozowania na danych z losowo wybranego okresu . Wyniki prognoz porównane z faktycznymi pokazują, że sieć trafiła z prognozą w 68% przypadków. Widzimy więc, że wynik sieci neuronowej nawet zbudowanej z tak prostych danych wejściowych jest już o 18% lepszy od rzutu monetą. To sugeruje, że dobrze przemyślana sieć, składająca się z większej ilości danych wejściowych i trenowana na dużej ilości rekordów może mieć w sobie duży potencjał prognostyczny.

W dostępnych na zachodzie opracowaniach na temat sieci neuronowych dotarłem do danych o sieci zbudowanej w 1999 r prognozującej na 5 dni na przód wartość indeksu S&P500.

Wyniki jakie uzyskano były imponujące . Błąd średniokwadratowy wyniósł 0.000217 a błąd średni

1,268 punktu indeksu !!!!!!!. W 56 % przypadków różnica między wartością rzeczywistą a prognozowaną nie przekraczała jednego , w 77 % – dwóch , a w 99 % czterech punktów .

Parę lat temu w zawodach forexowych autonomicznych automatów grających na rynku , wygrała sieć neuronowa zaimplementowana na Meta Traderze i napisana przez rosjanina.

Sieć zdyskontowała konkurentów o sic !! 1000 %.

Z moich osobistych kontaktów z tematem doszedłem do wniosków, że zagadnienie wykorzystania sieci neuronowych na rynkach kapitałowch są ściśle chronionymi tajemnicami a specjaliści z tej dziedziny nauki są przechwytywani przez korporacje finansowe i szybko słuch o nich ginie.

Klasyką” sieci neuronowych jest opowieść o człowieku, maklerze giełdowym, a z zapalenia będącego programistą, który nauczył sieć neuronową „rozumienia” giełdy. Sieć ta, po pewnym szkoleniu, wymknęła się spod kontroli. Na szczęście w dobrym tego słowa znaczeniu. Sieć zaczęła bardzo dokładnie przewidywać wahania cen na giełdzie, dzięki czemu człowiek ten dużo zarobił.

Jeżeli komuś uda się zaprogramować SN na tyle dobrze, aby myślała mniej-więcej dobrze, może się spodziewać dużej kasy:).


http://gmtrading.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=17&Itemid=47

Odwracamy pozycję. Jutro na wzrosty, bo model spekulacyjny na wyjściu (1)

Jak widać na wykresie predykcji +30 dla WIG20 z piątku, wartości modelu na wyjściu maleją. Spekulacyjny +1 dni w przód, po dzisiejszej sesji zmienił zdanie i pokazał sygnał (1). Szykuje się odreagowanie?

 

Wczoraj pisząc o wsparciu myślałem o częściowej realizacji zysków, jeżeli mam dwie pozycje to zawsze jedną mogę zamknąć! Dzisiaj był zysk, bo kontrakt spadł po otwarciu, w drugiej części sesji zysk został odebrany przez podejście kontraktu w górę. To zdarza się dosyć często. Można ustalić sobie próg, np. 300zł,  kontrakt spadnie o 30 pkt a my mamy krótkie pozycje, to warto jedną zamknąć. W kieszeni 3 stówki. Drugiej pozycji pozwalamy trwać dalej w myśl zasady – zyskom pozwól rosnąć. W takiej sytuacji lepszy rydz niż nic. ZYSK!

 

Na jutro wsparcie około 2505-2525 pkt, opór 2562-2573 pkt dla FW20H13.

 

Na grafice wsparcia i opory wiadomymi kolorami!

 

Zainteresowanym i sobie życzę, aby wsparcia zadziałały.

Modele nadal (-1). Nic dodać, nic ująć

Na moje spekulacyjne oko, opór około 2560, tu zlecenia sprzedazy. Stop dla pozycji na spadki powyzej 2578, wsparcie około 2510.

Uporczywe spowolnienie

2013-01-27

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK), informujący z wyprzedzeniem o przyszłych tendencjach w gospodarce w styczniu 2013 roku spadł o 0,7 punktu w stosunku do notowań z poprzedniego miesiąca.

Powolne ale uporczywe przejawy spowolnienia gospodarczego trwają już 25 miesięcy czyli najdłużej od początku lat 90-tych. W okresie spowolnienia lat 2008-2009 wskaźnik spadał przez 20 miesięcy, zaś w okresie światowej recesji „dotcomów” z początku wieku spadki wskaźnika dominowały jedynie przez 16 miesięcy. Na razie w sferze realnej gospodarki nie pojawiają się wyraźne sygnały, wskazujące na nadchodzące ożywienie. Słabe i niepewne jak dotąd są symptomy stabilizacji koniunktury w gospodarce amerykańskiej, znacznie poważniejsze problemy przeżywają gospodarki Europy. Wszystko wskazuje, że obecna fala kryzysu będzie miała nieco mniej gwałtowny przebieg niż ta sprzed pięciu lat, jednak może trwać znacznie dłużej.

http://www.biec.org

the chameleons monkeyland live

Genialny marketing!

Po co drukować pieniądze i zrzucać z helikoptera

Tomasz Prusek 2011-10-14

Jak rozruszać gospodarkę dławioną przez kryzys? – głowią się ekonomiści i politycy. USA i Wlk. Brytania postawiły na dodruk pieniądza. Ale w strefie euro nie chcą o tym słyszeć. Bo stawką jest nie tylko inflacja, ale i reputacja waluty.
Szef amerykańskiego banku centralnego Fed Benowi Bernankemu powiedział, że gdyby zawiodły wszystkie metody ratowania gospodarki, to można by zrzucać z helikoptera… dolary na ulice. Dlatego przylgnęła do niego etykietka „helikopterowy Ben”. Pod tym określeniem kryje się strategia walki z największym kryzysem, jaki dotknął Amerykę od Wielkiego Kryzysu z lat 30. ubiegłego wieku. Z powodu krachu na spekulacyjnie wyśrubowanym rynku nieruchomości w 2007 r. doszło w USA do recesji, która kosztowała gospodarkę miliony miejsc pracy, upadek dziesiątków banków na czele z legendarnym Lehman Brothers i gigantyczną przecenę na Wall Street.

Walka z recesją i przywrócenie gospodarki na ścieżkę wzrostu to zadanie dla banków centralnych. Mają wypróbowany od dziesięcioleci oręż – stopy procentowe. Obniżając je, łatwo zbija się cenę kredytu. A skoro taniej można się zadłużyć, to firmy powinny więcej produkować i więcej zatrudniać. Reakcja bankierów w USA na kryzys była podręcznikowa. Obniżano stopy procentowe, ale mimo to nie przynosiło to spodziewanego efektu. Gdy stopy w USA spadły już do zera i gospodarka stała w miejscu, stało się jasne, że trzeba jej zaaplikować inne, silniejsze lekarstwo. Ben Bernanke wymyślił, że do gospodarki należy wpompować ogromną ilość dolarów, co można właśnie porównać do zrzucania pieniędzy z helikoptera. Taka operacja została ochrzczona mianem „Quantitative Easing”. Ekonomiści lubią mówić o „ilościowym poluzowaniu pieniądza”. Ale dość powszechnie przylgnęło do tego określenie „dodruk pieniądza”.

Dodruk, nie dodruk

Co kryje się pod tajemniczymi hasłami: „QE”? „Poluzowanie”? „Dodruk”? Wyobraźnia podpowiada, że Ben Bernanke schodzi nocą z wiaderkiem farby drukarskiej do podziemi banku centralnego, wlewa ją do maszyny drukarskiej i puszcza matryce drukujące banknoty z podobizną np. Jerzego Waszyngtona. Rano furgonetki rozwożą jeszcze pachnące farbą paczki banknotów do banków, skąd Amerykanie pożyczają je na niski procent i puszczają w obieg. Mogą wtedy więcej kupić i gospodarka zaczyna się na nowo kręcić.

To fikcja. Nikt nie puszcza maszyn drukarskich. Dolary zostają dodane wirtualnie, jako zapisy księgowe na kontach. Fed używa ich, aby odkupić od banków rządowe obligacje i w ten sposób, nadal wyłącznie księgowo, dostarcza im świeżego kapitału. Teoretycznie banki powinny spożytkować ekstra pieniądze na akcję kredytową. To sposób na rozkręcenie gospodarki. Ale firmy i Amerykanie wcale nie palą się do brania kredytów. Firmy, bo nie wierzą w trwałość ożywienia gospodarczego. Jeśli dziś się zadłużą na inwestycje, to zaczną zbierać owoce dopiero za rok-dwa albo później. Jak nie będzie wtedy popytu, to zbankrutują. Amerykanie też boją się sięgać po pożyczki, bo po pierwsze, są już okropnie zadłużeni, a po drugie, boją o miejsca pracy. Od kilku lat mimo ogromnych wysiłków Białego Domu stopa bezrobocia sięga 9-10 proc.

Zatem co mają robić banki z nadmiarem dolarów zrzuconych z helikoptera przez Bernankego? Skoro mało kto chce je pożyczać, to mogą znowu kupić bezpieczne obligacje albo pójść na ryzyko i kupić akcje. Właśnie uchwalony w listopadzie zeszłego roku przez Fed dodruk 600 mld dol. wywołał ostatnią hossę, która w osiem miesięcy wywindowała indeksy giełdowe z grubsza o 30 proc. Ale gdy tylko Fed zakończył „dodruk”, na giełdach zabrakło paliwa i ceny akcji spadły. Bankowi centralnemu nie chodziło wcale o to, aby „Quantitative Easing” służył giełdowej spekulacji, ale był to na pewno pożądany efekt uboczny. Powód? Poczucie zamożności Amerykanów w dużej mierze zależy od giełdy, bo z grubsza co drugi bezpośrednio lub pośrednio przez fundusze jest zaangażowany na Wall Street. Mechanizm jest prosty: świadomość bogacenia się Amerykanów miała znowu skłonić ich do bardziej wystawnego konsumenckiego życia, a to miało przełożyć się na wzrost gospodarki, bo będąc bardziej optymistycznie nastawieni, kupowaliby coraz więcej. Tak się jednak nie stało, bo przez kilka miesięcy Amerykanie poczuli się bogatsi, ale zaraz potem zbiednieli, bo indeksy ruszyły w dół. Zrzucanie dolarów na Wall Street na dłuższą metę okazało się niewypałem.

Rozdarty Fed

Zakończony w czerwcu dodruk dolarów ochrzczono mianem „Quantitative Easing 2″, bo pierwszy taki program był antykryzysowym działaniem Fed zaraz po upadku w 2008 r. banku Lehman Brothers. Służył wtedy przede wszystkim zabezpieczeniu wypłacalności banków, bo nie chciały sobie wzajemnie pożyczać, bojąc się fali bankowych bankructw po upadku Lehmana. W sumie dodruki z numerem jeden i numerem dwa warte były już ponad 2,3 bln dol. Ale inwestorom nadal jest mało, bo czekają na „QE”… z numerem 3. Po obniżce ratingu USA przez agencję Standard & Poor’s w sierpniu ceny akcji poszły w dół i kolejny dodruk miałby być lekarstwem, który uleczyłoby giełdy z bessy. Szacunki analityków mówią, że w gospodarkę Fed powinien wpompować kolejne pół biliona dolarów. Ale na razie Fed w tej sprawie milczy. Bo ma powody.

Fed jest między młotem a kowadłem, bo z jednej strony powinien wspomóc ożywienie gospodarcze, a z drugiej powinien stać na straży stabilności cen, które łatwo podbić dodatkowym dodrukiem pieniądza. Ostatnie wieści inflacyjne z USA są niepokojące, bo w sierpniu ceny rok do roku urosły aż 3,8 proc., bardziej od prognoz. Choć pieniądze z dodruku nie trafiają fizycznie bezpośrednio do portfeli Amerykanów, to ich obecność na rynku finansowym musi w dłuższym terminie w końcu przełożyć się na wzrost cen. Dodatkowy wpływ na inflację mają także szalejące ceny żywności oraz wysokie ceny surowców, np. ropy naftowej.

Inflacja na wyższym poziomie na krótką metę dałaby gospodarce USA impuls do rozwoju, bo nie opłacałoby się trzymać tracących na wartości dolarów, tylko je wydawać. Przełożyłoby się to na spadek kursu dolara, co uczyniłoby towary amerykańskie bardziej atrakcyjne cenowo za granicą. Ale przeciwko takiej swoistej wojnie walutowej ostro protestują inne potęgi gospodarcze, jak np. Chiny i Rosja. Obydwa państwa mają setki miliardów rezerw ulokowanych albo w dolarach, albo amerykańskich obligacjach. Dodruk dolarów i inflacja w USA jest dla nich śmiertelnym zagrożeniem, dlatego tak ostro protestują przeciwko takiej polityce.

Gra toczy się o wysoką stawkę, bo rachityczny wzrost gospodarczy spędza sen z powiek ekonomistom i amerykańskim politykom – w I kwartale wyniósł tylko 0,4 proc., a w drugim – 1 proc. Stan gospodarki może być kluczem do wyniku przyszłorocznych wyborów prezydenckich w USA. Jeśli gospodarka w odstępie zaledwie trzech lat wpadnie w drugą z rzędu recesję, to pracę stracą kolejne miliony Amerykanów, wyborcy wpadną we wściekłość, a kłopoty gospodarcze odbiją się negatywnie na pozycji USA w świecie.

Europa kręci nosem

Nie wszyscy na świecie uważają, że amerykańska recepta na ożywienie gospodarki za pomocą dodruku pieniędzy jest słuszna. USA mają pod tym względem wiernego sojusznika głównie w Wlk. Brytanii. Po wybuchu kryzysu finansowego Bank Anglii dodrukował już 200 mld funtów, ale efekty są mizerne, bo wzrost gospodarczy zbliża się do zera. Dlatego na początku października podjął decyzję, aby „zrzucić z helikoptera” kolejne 75 mld funtów. Bank Anglii zdecydował się na taki krok, choć inflacja w Wlk. Brytanii przyśpieszyła i za kilka miesięcy może dojść do 5 proc.

W strefie euro obowiązuje zupełnie odmienne myślenie niż w USA i Wlk. Brytanii. Było to widać na szczycie unijnych ministrów finansów we Wrocławiu, na który zawitał sekretarz skarbu USA Timothy Geithner. Jego apele, aby Europa poszła w ślady USA i „dosypała” euro, były jak rzucanie grochem o ścianę. Europa ma własną mądrość i wybrała oszczędności oraz zaciskanie pasa, zamiast łatwej gotówki.

Kto ma rację w tym sporze o sposób walki z kryzysem? Jak dobrze pójdzie, dowiemy się za kilka lat.

http://wyborcza.biz/biznes/2029020,100896,10474760.html

 

Endymion 1/2 @ Global Gathering Poland 2010

Syn mnie namówił, o 06.00 godzinie nad ranem gość zapodał taki kawałek, jak kawa zadziałało.

 

AdBuster – konfrontacja pisaków Mango Scratch Free

Więcej o kontraktach terminowych na indeks WIG20, Stop Loss i o psychologii

Indeks WIG20 pływa w czasie, maluje rysy cenowe które niejeden analityk TFI, Domu Maklerskiego czy OFE analizuje żeby mieć orientację co robić w kolejnych dniach, na jakich poziomach składać zlecenia. Sądzę że interpretacja danych ma ogromne znaczenie, znaczenie ma również polityka, ekonomia i wydarzenia nadzwyczajne, np. WTC w 2001r.

 

Kontrakt terminowy to forma zakładu, zakładamy się o to, czy indeks WIG20 spadnie, czy wzrośnie. Kontrakt terminowy, instrument finansowy FW20 pozwala nam otwierać pozycję na spadek lub wzrost indeksu WIG20, bo samego indeksu WIG20 nie możemy ani kupić, ani sprzedać. WIG20 odwzorowuje średnią cen 20 spółek o największej kapitalizacji, notowanych na GPW w Warszawie.

 

Realizacja zlecenia to moment w którym podejmujemy ryzyko i godzimy się na to, że stracimy kasę, lub ją zarobimy.

 

Jak działa zlecenie zabezpieczające STOP LOSS? krótki kurs na przykładzie sesji z dnia 25-01-2013, czyli z wczorajszej sesji.

 

Składamy zlecenie sprzedaży na instrument finansowy FW20H13. Jak widać na wykresie graficznym otwarcie wypadło na poziomie 2583. Zaraz po złożonym zleceniu sprzedaży i otwarciu pozycji na spadki składamy kolejne zlecenie typu STOP LOSS, tym razem kupna. Takie zlecenie zostanie zrealizowane jeżeli kontrakt podejdzie do poziomu 2607, w naszym przypadku strata wyniesie 240 zł.

 

2583-2607= -24 pkt*10zł za punkt to daje -240 zł.

 

Na szczęcie jednak tak wysoko kontrakt nie popłynął i zlecenie nie zostało aktywowane. Indeks spadł, to i kontrakt spadł, zamknięcie o godz. 17.30 na poziomie 2546. Ile zarobiliśmy? 370 zł. Piękny wynik, bo duża zmienność!

 

Dlaczego zabezpieczamy nasze pozycję zleceniami STOP LOSS?

 

Takie zachowanie zmniejsza ryzyko że stracimy całą kasę w kilka dni, że jak kontrakt nie zachowa się po naszej myśli to z zainwestowanego kapitału (1400 PLN aktualnie kosztuje kontrakt), stracimy całość w jeden dzień. Byłem świadkiem sesji gdzie zmienność sięgała 120 – 170 pkt. Można było stracić nawet 1700 zł.

 

170 pkt * 10 zł = 1700 zł.

 

 

Psychika w trakcie złej passy.

 

Uważam że to klucz, psychika inwestora. Jak się zachowujesz w trakcie rozżalenia? Sięgasz po alkohol? Idziesz z psem na spacer? Sięgasz po marihuanę? Idziesz pobiegać dla rozładowania stresu? Jeżeli dajesz sobie radę i sprawy kontrolujesz to jest ok., bo można wypić piwo i iść na spacer ;). Widziałem jednak wielu inwestorów, całą masę, którym giełda spieprzyła życie. Choroby, nałogi i rozbite rodziny.

 

Giełda to żywioł tak samo jak ogień lub woda. Szybko można się poddać jeżeli wchodzimy do głębokiej wody bez umiejętności pływania, lub stąpamy bez przygotowania po rozżarzonym ognisku. To nie skończy się dobrze!

 

pilu

Szacun dla tych PANÓW

Beatbox Battle World Champs 2012 – Final – Skiller VS Alem

Dzisiaj sobota – Annie Lennox jak ciepło z kominka, na te nadchodzące mrozy!

Annie Lennox – „Why” (Live)